wtorek, 15 grudnia 2015

Sówka

Witajcie kochani... 

Niedawno pewna Marlena (przesympatyczna osoba), zorganizowała konkurs gdzie miałam przyjemność zasponsorować jedną z nagród :-)  Jako że konkurs był pod tytułem "sexi mama" i polegał na pokazaniu fajnego zdjęcia mamy z dzieckiem, to na nagrodę wybrałam coś dla dziecka. Była to sówka robiona na szydełku z miękkiej akrylowej włóczki i wypełniona miękką kulką silikonową. Wszystko przyjazne dziecku, antyalergiczne i łatwe do utrzymania w czystości, bo można prac. 
Marlenę znajdziecie Tutaj, zachęcam :-) a sówka już ma swojego przyjaciela...  


sobota, 28 listopada 2015

Komin na rękach

Witajcie Kochani... 
Dzisiaj szybciutko chciałam Wam pokazać najszybciej zrobiony komin w życiu... Podobają mi się takie szybkie projekty, gdzie zaczyna się włóczkę a za kilka chwil już wszystko gotowe :-) 
Komin zrobiony na rękach. Metoda oczywiście podpatrzona w internecie :-) 
Włóczka Nako Spaghetti Effect, 75% akrylu i 25% wełny, czyli komin ciepły, miękki i przytulaśny :-) 



środa, 25 listopada 2015

Zielony melanż - czapka

Witajcie kochani :-) 
Dawno mnie tutaj nie było... To znaczy byłam, ale nie pojawiało się tu nic nowego. Dlaczego? Bo brakuje mi czasu na zrobienie zdjęć. Wiem, wiem... Wymówka taka sobie, ale co poradzić jak cierpię na chroniczny brak czasu? 
Ostatnio zarzuciłam się robótkami i powiem Wam, że w życiu nie miałam tyłu rzeczy rozpoczętych i czekających na boskie zmiłowanie albo na moją litość żeby je wreszcie powykańczać. Jako że za oknem co raz zimniej, to większość tych rozpoczętych dłubanek stanowią czapki. 
Dzisiaj idzie pod lupę cieplutka czapka, w zielonym melanżu z kwiatkiem, nad którym zastanawiałam się chyba najdłużej... Nadal nie jestem nim zachwycona, ale już jest i koniec. Chciałam ją zostawić bez kwiatka czy innych dodatków ale wyglądała mi tak smutno. Żal moi się biedulki zrobiło i dostała trochę kolorów. :-)  A Wam podoba się z kwiatkiem czy lepiej byłoby bez? 




sobota, 17 października 2015

Szaraczek - romantyczna czapka


Witajcie :)
Nie wiem czy Wy też tak macie, że jesień wpływa na Was melancholijnie? Zdecydowanie jestem stworzeniem ciepłolubnym i bez słońca nie funkcjonuję. 
Szczerze mówiąc, gdyby nie Jaś, który nakręca mój dzień i "nakazuje" funkcjonowanie na całkiem wysokich obrotach, to najchętniej opatulona ciepłym kocem usiadłabym w fotelu z szydełkiem albo drutami w ręku i tak przeczekałabym aż minie to mnie dopadło. A co mnie dopadło? Tego właśnie nie wiem. Humor mi dopisuje, a jednak jakieś przygnębienie i ospałość wkrada się w codzienność. Aaaasio! Brrr.... 
No dobrze, pożaliłam się Wam troszkę (mam nadzieję, że mi wybaczycie ;))

Tak czy siak, z moich drutów zeszła jeszcze ciepła czapka. Szaraczek został ożywiony czerwonym kwiatkiem z zielonym listkiem. Osobiście bardzo spodobało mi się takie rozwiązanie. Sam szaraczek wyglądał mi jakoś smutno, a kwiatek musnął szaraczka delikatnie romantyzmem i nadał całości fajnego wyrazu :) Hmmm... Zgadzacie się ze mną?
Czapka zrobiona oczywiście z mojego ulubionego akrylu, który jest delikatny i miękki w dotyku (prawie jak Velvet ;) hihihi) i który nie uczula.

A już niebawem, a nawet bardzo szybko, pojawią się tutaj kolejne czapki dla małych i dużych. Część już czeka na wykończenie, część rozpoczęta i porzucona dla innych projektów, a jest nawet taka co zwarta i gotowa czeka tylko na obfotografowanie :) 
Zapraszam :)


czwartek, 8 października 2015

Białe maleństwa dla Maleństwa


Dzień dobry ;)
Dziś od rana zapowiadał się miły dzień. Trochę się nie wyspałam, bo do bardzo późna siedziałam z szydełkiem w ręku i przy komputerze (spać poszłam około 2 w nocy, a Jaś przecież nie da mamie pospać dłużej), ale co poradzić... Dla Jasia i robótek warto :) Musiałabym wydłużyć dobę przynajmniej dwukrotnie żeby wszystko pogodzić. 
Mój miły dzień zaczął się od uśmiechu mojego Jasia ;) Potem szybko trzeba było robić śniadanko, bo dziecko obudziło się wściekle głodne ;) Potem poszliśmy na dwór i pojechaliśmy w odwiedziny do mojej kuzynki. Powód odwiedzin: maleńka kruszynka Kamilka. Cały dom pachnie noworodkiem... uwielbiam... 
Dla Maleńkiej na powitanie udziergałam maleńkie buciki. 
 
Przed nią pierwsza jesień i zima, a buciki w mięciutkiej akrylowej włóczki z pewnością ogrzeją małe stópki ;)



W internecie można znaleźć mnóstwo schematów i podpowiedzi jak zrobić buciki na szydełku.  
Ja je zrobiłam na szydełku nr 3 ze śnieżnobiałej włóczki akrylowej. Posiłkowałam się zdjęciami z internetu, ale jak zwykle ostatecznie zrobiłam je po swojemu i jak zwykle nie zapisałam żadnych wskazówek na przyszłość. Pewnie znów będę żałować... 
Maleństwa wykończyłam delikatną falbanką i małymi, słodkimi pomponikami. Jak zrobić takie pomponiki znajdziecie tutaj, a ten sposób podpowiedziała mi koleżanka "po robótkowym fachu" Ewelina (dziękuję).
Mam wielką nadzieję, że Rodzicom Kamilki się spodobały i będą z nich korzystać ;)


środa, 7 października 2015

Buciki dla tych najmłodszych


Witajcie
Kiedy byłam w ciąży, miałam atak robienia na drutach i na szydełku bucików dla niemowląt. Nie wszystkie doczekały się sesji fotograficznej - wiem, gapa ze mnie, ale, jak to mówi mój mąż: "czasu nie cofnę, stało się i już".  

Tutaj pokażę Wam buciki, które zrobiłam na drutach z dwóch prostokątów. Brzmi jak niezły wynalazek. Sama natknęłam się na takie rozwiązanie gdzieś w necie i tam też przepis mi zaginął, na jakiś czas. Jednak włożyłam głowę głębiej i już go odnalazłam w czeluściach internetu. Znajdziecie go tutaj . 
Butki są bardzo elastyczne, i pasują na stópki zarówno niemowlaczka jak i prawie dwulatka. Tak, tak... wypróbowałam na moim Synku :) Zastosowałam tym razem włóczkę akrylowo-moherową w kolorze białym i żółtym. Dlaczego żółty? Bo malutkie dzieci mają nóżki jak u kaczuszki, a malutkie kaczuszki są przecież żółte, więc to chyba logiczne, że właśnie taki kolor jest tych bucików ;) Hahahaha ;)
Z kolei te małe buciki - niechodki :) zrobione zostały na szydełku, z takiej samej włóczki (czyli akryl z moherem), tylko w kolorze ecru. Wykończone słodką falbanką na wysokości kostki. Dodałam też łańcuszek zakończony maleńkimi pomponikami o średnicy ok 1,5 cm. Można dzięki temu bardzo lekko i swobodnie założyć dziecku buciki i przewiązując tymże łańcuszkiem równie delikatnie ale stabilnie zatrzymać buciki na nóżkach, aby się nie zsuwały. 




Pomponiki poza praktycznym ich zastosowaniem, są po prostu przesłodkie.
Zgadzacie się ze mną?
Ja się w nich zakochałam ;)

wtorek, 6 października 2015

Wiosenno-jesienna czapka dla małej elegantki


Witajcie :)
Za oknem słoneczko (o tej godzinie to już właściwie księżyc), pogoda bardziej wiosenna niż jesienna, ale ja nie narzekam... oby jak najdłużej było takie ciepełko :) A, że zgodnie z prognozami, ciepełko ma się niebawem skończyć, to czas najwyższy pomyśleć o czapeczkach. 
Zatem sezon na czapki uważam za otwarty ;)





Dzisiaj prezentuję Wam czapeczkę dla małej elegantki. Zrobiłam ją na szydełku z delikatnej, miękkiej włóczki akrylowej w kolorze zielonego groszku. Jak widać na zdjęciach, jest ażurowa, więc idealnie pasuje na taką pogodę jaką mamy przez kilka ostatnich dni - czyli taką, kiedy to nie wiadomo jak się ubrać.







Inspirowałam się zdjęciem znalezionym w necie, ale robiłam ją bez schematu czy opisu. Sama niestety też takiego nie zrobiłam i jak znam siebie, kiedyś będę tego żałowała.

środa, 30 września 2015

Ażurowy komin w kolorach jesieni

Witajcie...
 Dziś na spacerze z Jasiem znów byliśmy nad jeziorem nakarmić kaczki i łabędzie. Patrząc przez okno, można powiedzieć, że dziś jest ciepły słoneczny dzień. Słoneczko świeci faktycznie pięknie, wiatru niby nie ma ale jakoś tak chłodno. Jasień, jak nic... Jaś nakarmił kaczki, po drodze sobie pośpiewaliśmy ;-) a uśmiałam się przy tym strasznie. :-D. Pozbieraliśmy trochę kasztanów, Jaś poszalał sobie w jesiennych liściach, których coraz więcej leży na ziemi... A mi się przypomniało, że w kartonie z niedokończonymi robótkami leży jesienny komin. Tak na prawdę to jeszcze był szal, który czekał na zeszycie jak na boskie zmiłowanie (tak już mam że zszywanie i wykańczanie zawsze musi nabrać mocy urzędowej i odkładam to na całe wieki :-\ ). 
Ogólnie, to ten komin jest jesienny wyłącznie za sprawą kolorów bo ażurowy wzór chyba za dużo ciepła nie daje... ale myślę, że na piękną polską złotą jesień będzie w sam raz. 
Zrobiłam go na szydełku z mięciutkiej, bardzo przyjemnej w dotyku i podobno niemechacącej się   włóczki akrylowej NAKO Vals (z metki 100% Premium Akrilik, 100g = 240m, szydełko 3,5 a druty 4 - 4,5, prać w 30st).
Komu się podoba? Komu się nie spodobał? Kto ma czas i ochotę podrzucić do mnie miły komentarz albo ostrą krytykę? Zapraszam ;) Pozdrowionka dla Was :) 




sobota, 26 września 2015

Summint - uwelbiam ten wzór

Summint, brzmi dziwnie, a to po prostu szal... Czy jednak taki zwyczajny to bym nie powiedziała ;-)  
Summint robiony jest na drutach i jest przy nim całe mnóstwo liczenia I spuszczania oczek, ale lubię ten wzór bardzo. Jest wyjątkowy, a efekt zawsze robi duże wrażenie. 
U mnie taki szał można było już kiedyś zobaczyć. Teraz znów zawitał, zrobiony z przytulaśnej włóczki Angora - akrylowej 60(%) z dodatkiem moheru (40%). Moher powoduje, że włóczka jest "kudłata" co trochę (powiedzmy że tylko trochę) utrudniało pracę ale byłam wytrwała i dałam radę :-) 
Taki szal genialnie też wygląda jako zwiewny koc, a raczej narzutka na kołderkę dla niemowlaka. Pięknie by wyglądał np do chrztu. 
A może zainspiruje i spodoba się komuś zajmującemu się fotografią... Do sesji fotograficznych pasuje jak ulał, co z pewnością potwierdzi pewna miła i bardzo zdolna Pani Paulina (https://m.facebook.com/DomowaAparatka) - fotograf, jakich mało... Nie dość, że ma talent to jeszcze ma wyjątkowe podejście do dzieci. 
No dobrze, pochwaliłam się trochę (ale dumna jestem z tego szala więc się chwalę, a co tam) :-) A teraz uśmiecham się do Was, macham na pożegnanie uciekam do mojego Synusia. 
Aha, no i oczywiście czekam z niecierpliwością na Wasze opinie :-) 




środa, 23 września 2015

Ślubne łabędzie

Dzisiaj, jak zwykle, byłam z Synkiem na spacerze. Poszliśmy nad jeziorko, mamy przecież blisko i często tam spacerujemy. Wzięliśmy buły i z radością karmiliśmy kaczki, gęś i parę łabędzi. Takie były dzisiaj słodkie... Pływały obok siebie, czasem trącały się łebkami... 
Łabędzie... piękne i wytworne ptaki, które kochają wyjątkowo. Wiecie, że łączą się w pary na całe życie i nie w głowie im zmiany partnerek czy partnerów? 
Właśnie ta ich cecha była dla mnie inspiracją do tego, aby zrobić taki upominek ślubny. Wprawdzie ślub był w sierpniu, ale najważniejsze, że łabędzie wreszcie doczekały się swoich "5minut"... :-D 



I jak Wam się podobają ślubne gwiazdy?

PRAWA AUTORSKIE

Wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa. Nie zezwalam na kopiowanie i przetwarzanie zdjęć oraz treści bloga bez mojej zgody.